Życie nieustannie nas zaskakuje. Czasem przynosi to, co uważamy za sukces, innym razem stawia przed nami wyzwania, które wydają się porażką. Jako ludzie mamy naturalną tendencję do oceniania – dzielimy zdarzenia na dobre i złe, szczęśliwe i tragiczne. A co jeśli… to nie jest ani dobre, ani złe, tylko po prostu jest?
Przypowieść, którą zaraz przeczytasz, jest piękną ilustracją tego, jak nasze oceny rzeczywistości mogą być ulotne i subiektywne. Coś, co dzisiaj wydaje się stratą, jutro może okazać się zyskiem. Coś, co dziś uznajemy za tragedię, z perspektywy czasu może przynieść nieoczekiwane korzyści.
Zapraszam Cię do refleksji.
W pewnej niewielkiej wiosce żył starszy człowiek, który miał pięknego konia. Był to rosły, kary ogier, o wyjątkowej urodzie. Sąsiedzi tego człowieka wielokrotnie powtarzali mu: jakie to szczęście mieć tak pięknego konia i jaki to majątek!
Człowiek spokojnie oporządzał swego konia mówiąc: „czy ja wiem, czy ja wiem, to nie jest ani dobre, ani złe; tak po prostu jest”.
Pewnego ciepłego wiosennego dnia po wsi rozeszła się wieść, że ten piękny koń uciekł. Sąsiedzi użalali się nad starym człowiekiem mówiąc: „jakie to nieszczęście, stracić takiego konia; taka tragedia!”. A on odpowiadał: „czy ja wiem, czy ja wiem, to nie jest ani dobre, ani złe; tak po prostu jest”.
Po kilku dniach stała się rzecz niespodziewana: ogier wrócił na farmę przyprowadzając ze sobą młodą, rączą klacz. Po kilku miesiącach stajnia starego człowieka zapełniła się ślicznymi źrebakami.
I wszyscy się cieszyli. „Jakie to szczęście – mówili – mieć taki przychówek”. A starszy człowiek odpowiadał „czy ja wiem, czy ja wiem, to nie jest ani dobre, ani złe; tak po prostu jest”.
W jakiś czas później syn starego człowieka zaczął zajeżdżać młode konie i przyuczać je do pracy. Niestety, zdarzył się tragiczny wypadek – przewrócił się z koniem, który go przygniótł.
Wypadek był bardzo groźny. Młody człowiek doznał urazu kręgosłupa i nie mógł chodzić. Wszyscy we wsi odwiedzali ich farmę i ze współczuciem mówili do starszego człowieka „kto by pomyślał! Takie nieszczęście! Syn już nigdy nie pomoże Ci w gospodarstwie…jakie to straszne”. A stary człowiek niezmiennie powtarzał: „czy ja wiem, czy ja wiem, to nie jest ani dobre, ani złe; tak po prostu jest”.
Po kilku miesiącach w ich kraju wybuchła wojna. Do wsi wjechało wojsko, by zwerbować wszystkich młodzieńców do armii. Zabrali wszystkich. Poza synem starego człowieka. Ludzie, którzy utracili swoich synów dla armii, płakali. Przychodzili do starego człowieka mówiąc: „zobacz, jakie masz szczęście! My pewnie już nigdy nie zobaczymy naszych dzieci! A Twój na zawsze już pozostanie z Tobą! Ty to masz szczęście!”.
A stary człowiek niezmiennie powtarzał: „czy ja wiem, czy ja wiem, to nie jest ani dobre, ani złe; tak po prostu jest”.
Każdy z nas ma swoje „konie”, które raz uciekają, raz wracają.
Mamy momenty, w których czujemy, że wszystko się wali – i takie, gdy wydaje nam się, że los nam sprzyja. Ta historia przypomina, że do życia i tego co nam się przydarza warto podchodzić z większym dystansem.
A jak Ty reagujesz na nieoczekiwane zwroty akcji w swoim życiu?
Potrafisz spojrzeć na sytuację z dystansu, czy raczej natychmiast oceniasz?
